tytułIMG_6598.jpg
tytułIMG_4319.jpg
tytułIMG_3901.jpg
  ...przedwiosnie 2008-02-24 :: 18:57:48
Bardzo cieplutko i przyjemnie nam sie zrobiło dziś. Na prawdę wspaniałe przedwiośnie z ładnym słoneczkiem grzejącym nasze 4 litery w czasie jazdy. Grzechem byłoby nie wziąść plecaczka i nie zrobić małej rundki po okolicznych pagórkach i laskach:) Winnica, Niepołomice, Puszcza...
Tak się zastanawiam dlaczego tak lubię N-ce? Małe, ciche miasteczko gdzieś w Małopolsce i do tego bardzo przyjazne dla rowerzystów...
Parę fotek w galerii Na większości Ewka;) Ale choć po cerze widać, że słoneczko żółciutkie było...
komentarze komentarze: [0]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  Zapomnialem 2007-10-31 :: 21:24:32
cholernie sie zapuscilem. czy wszystko mozna tlumaczyc brakiem czasu? no dobra nie chcialo mi sie pisac;) wole robic fotki. wiekszosc i tak laduje na www.lpr16.prv.pl tutaj pewnie beda trafiac foty z imprez nie-rowerowych:)
komentarze komentarze: [0]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  Podklasztorze 2007-07-08 :: 10:11:54
Miałem coś wspomnieć o mojej pierwszej delegacji;p No była fajna zabawa. I w sumie na tym możnaby skończyć - ale co tam:) Za hotel robiło stare opactwo cystersów z XII wieku. Pierwszy raz spałem w celi;) Wieczorem były coś ala zawody: strzelanie z łuku i wiatrówki, rzucanie nożami (w tym byłem niezły;) i inne takie niby dworskie. Rezultatów nie było - wszyscy byli zwyciężcami. W międzyczasie przysmaki z grila, a poźniej disco.
Rano zrobiliśmy sobie jeszcze mała wycieczkę. Niestety nie udało mi się zobaczyć zalewu sulejowskiego. Na dodatek chwyciła nas niezła ulewa. Suszyłem się trzy dni:)
Tak skończyła się wyprawa firmowa. Fotki w galerii. Zapraszam
komentarze komentarze: [0]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  wakacje... 2007-06-29 :: 12:09:04
farciarze ci, którzy jeszcze się uczą bądź pracują w jednostkach oświatowych. sądzę że odczuwają lekkie zluzowanie w napiętym harmonogramie zajęć. pozostała część pracoludu niestety musi zap... w celu wyśrubowania dynamiki wzrostu PKB. Aby mieli się czym chełpić nasi politycy, by pielęgniarki i lekarze mieli powód do strajku (w końcu im też się należy udział w tym wzroście). podobno rośnie średnia płaca. podobno. nikt nie wie gdzie, nikt jej nie widział, nie poczuł. albo nie chce się przyznać. koniec marudzenia o gospodarce i ekonomii.
pogoda w kratkę. w dzień temperatura w okolicy 18-20 stopni, czasem powieje, popada, to znów słońce wyjdzie i przysmaży skórę niebosko:)
jutro też tak podobno ma być. wybieram się na przejażdżkę dłuższą - oby się udało. chłopaki z ekipy lpr16 bawią się u giewonta. jakby ktoś miał ochotę to proszę zaglądnąć tutaj
komentarze komentarze: [0]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  upał 2007-06-09 :: 11:39:13
.
komentarze komentarze: [4]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  xvi dni niepołomic 2007-06-03 :: 20:59:15
mimo mocno rozbudowanego programu, niestety dni niepołomic raczej miną tak jak każde poprzednie - w strugach ciągłej ulewy. fotografie Doroty Warakomskiej zniknęły w niedziele o poranku. nastawiłem się że oglądnę jej podróż do tajlandii - a tu zonk... duży ścisk, samochodów co niemiara. choć muszę przyznać, że po zaprawce krakowskiej (korki, korki, korki:/) jakoś nie sprawiało problemów poruszanie się w tej masie. udało mi się wybrać z Michałem na krótką przejażdżkę. Trafiliśmy na trwające zawody hipiczne, kończące się pokazy sekcji gimnastycznej, próby pokazania sprawności strażaków (oprócz średniodynamicznego przejazdu wozów przez centrum oraz ugaszeniu snopków zapalonych uprzednio rozpałką do grila niczym więcej nie zaimponowali:) największym sukcesem był występ Teatru Zwierciadło z piosnkami z sąsiedniej Ukrainy. Oczywiście w akompaniamencie deszczu jaki się powoli sączył z chmur nad Niepołomicami . Nie przedłużając tych smutów to można powiedzieć, że z Dni Niepołomic wróciłem z wygraną:0 Ale fundatorem nagród była algida - zostałem lodożercą (czyli będę miał za free big milka) oraz widziałem M.Szymkowiaka 0 taki fajny sympatyczny i niepozorny gość.
Foteczki z krótkiego epizodu oczywiście w galerii.
komentarze komentarze: [0]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  całuje twoją dłoń, madame... 2007-05-30 :: 19:14:45
a madame dłoń wyrywa;] emancypacja kobiet i nie nadążające za nią zmiany w regułach obyczajowych prowadzą do małych nieporozumień. mówi się, że im mniej zasad tym lepiej. no niestety nie zawsze tak jest.
prosta sprawa - podawanie dłoni. kto komu, ile razy, jak mocno, jak długo? a co jeśli nie można? zasady dobrego wychowania mówią, że jeśli cały dzień plewiłeś marchewkę, grzebałeś w smarach to witamy się podając rękę do uściśnięcia wyżej śródręcza bądź przepraszamy i ręki nie podajemy.
Jeśli siedzimy przy stole, jedziemy w zatłoczonym autobusie, itd. i nie jesteśmy w stanie dobremu znajomemu podać ręki, ponieważ możemy zawadzić o zastawę, potracić kogoś i co tam jeszcze przychodzi nam do głowy zgodnie z prawami murphego to pozdrawiamy osobę skinieniem głowy. a nie przez pół autobusu biegniemy przepychając wszystkich z okrzykiem na ustach "yooł hey hey ziomal"
kto komu podaje grabę. reguły dobrego wychowania mówią, że pierwsza podaję rękę mężczyźnie kobieta, starszy - młodszemu, przełożony - podwładnemu. Czasem pewne osoby zapominają o swoich uprawnieniach stawiając te drugie w dość niewygodnej sytuacji. załóżmy typowa imprezka. przychodzi chłopak, gospodarz wita się z nim. jeśli nowa osoba w towarzystwie to przedstawia. jeśli już stały bywalec to chłopak wita się najpierw z wszystkim pozdrowieniem. i co dalej? laski stoją jak wryte (wcale nie przez super ekstra wylizaną fryzurę kolesia;) facet wobec braku reakcji płci żeńskiej zaczyna się witać z mężczyznami poprzez podanie dłoni. w pewnym momencie dłoń wyciąga również kobieta, mówiąc że z nią też powinien się przywitać (ba nawet jako z pierwszą - bo jest kobietą przecież; takie to pretensjonalne stworzenia są;).
no to wtopa... tak, no to wtopa drogie panie:) to kobieta powinna wyciągnąć dłoń do podchodzącego mężczyzny jako pierwsza. żaden dobrze wychowany facet nie minie 3 mężczyzn i podejdzie z wyciągniętą ręką do kobiety... czas zrobił z naszych księżniczek bierne istoty. chyba czas nie tylko na emancypacje w głowach tworzoną przez media, ale również w czynach. choć może lepiej zacząć od przyswojenia sobie podstawowych zasad savoir vivre;]
kończąc już przydługawe wynurzenia (nadrabiam brak wpisów przez długi czas:) to całowanie w rękę pachnie zaściankiem - czyż nie? można darować sobie całowanie w stosunkach oficjalnych, na ulicy. choć czy żadna z pań nie marzyła kiedyś o takim czarującym spojrzeniu w oczy na wspaniałym balu, który kończy się cmoknonsensem w rączkę?
komentarze komentarze: [1]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  Zwiedzanie okolic 2007-05-13 :: 20:32:19
Kolejny weekend za nami... Tym razem wybraliśmy się na zwiedzanie okolicznych wiosek. Bardzo ciepło, mały wiaterek, bezchmurne niebo, podłoże lekko wilgotne po ostatnich opadach - żyć nie umierać - warunki IDEALNE! Po 15 wyjechaliśmy ode mnie w stronę polany Błoto. Sam środek puszczy, stawki, małe molo, altanki, nowe domki krakusów;p tudzież nowy dom kryty strzechą - cudo! Później pojechaliśmy do Niepołomic na lody. Ewka w końcu kupiła Big Milka w polewie czekoladowej.. i zostałem lodożercą:)
Początkowo mieliśmy się wrócić do puszczy i jechać pod groby. Ale zdecydowaliśmy się na podróż w stronę Podłęża. Trochę pobłądziliśmy po wąskich uliczkach, aż w końcu znaleźliśmy się na drodze do Staniątek. Pojechaliśmy koło klasztoru. Zadziwiające jak tak wielkie budowle mogą niszczeć. Wydawało mi się że zostały zaliczone do pereł małopolski. Dodatkowo gmina Niepołomice raczej do ubogich nie należy. Coż przyjdzie poczekać aż ktoś się tematem zainteresuje. Standardowo jeszcze podjazd pod Winnicę i Konia terenowo i Ewka była już w domku. Pyszne ciacho i czas był się pożegnać. Ewka została z książkami a kicek - lonely rider;] - pojechał w siną dal:) (swoja drogą powietrze akurat było za... klarowne) Pognałem w stronę Łysokań. Po krotkim podjeździe przekroczyłem E40 i dotarłem pod pałacyk Żeleńskich w Grodkowicach. Później malutki zjeździk z 50 km/h na budziku w stronę Targowiska.
Ludziska w ciepełku spędzali ostatnie chwile weekendu. Psy leniwie przypatrywały się na przechodniów i nawet nie chciało im się gonić za ulubionym przysmakiem - łydkami rowerzystów. Dotarłem przez Kłaj i Stanisławice do Puszczy. Standardowo górka w rezerwacie oraz powrót leśną ścieżką do przejazdu kolejowego i wolno, wolno wracając do domku. W sumie 50km ani jednego zdjęcia. Było tak pięknie że nie myślałem o niczym innym jak o kręceniu korbami. Kona mojego brata super się sprawuje na takich trekkingowych trasach. Ewka dziś miała mniej pary niż zwykle, mi się jeździło super. Wiec w drugiej części trasy poniżej 20km/h nie schodziłem.
Coś na zakończenie.. hmm. więcej takich przejażdżek, więcej takiej pogody, więcej ładnych kobitek na rowerkach!:)
Do zobaczyska na trasie!
komentarze komentarze: [1]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  Ojców i Dolina Będkowska 2007-05-04 :: 22:04:22
Długi weekend. Początek standardowo w domku na wsi, druga część to pomysł Ewki na zwiedzanie okolic Krakowa. Ładna pogoda choć zapowiadało się że będzie chłodno. Udało się! I jesteśmy mega zadowoleni bo w 3 dni zrobiliśmy ponad 100 km, a jechało się nam jak nigdy ciężko. Dawno tak mało pary w nogach nie miałem. W pierwszy dzień przetransportowaliśmy się na rowerkach do Krakowa (w 3 dzień trasa w przeciwną stronę). Właściwa wycieczka odbyła się dnia drugiego. Rano jeszcze przeglądaliśmy mapy, a później tylko jazdaaaa. Tak się zastanawiam czy szlak słusznie nazywany jest Szlakiem Orlich Gniazd. Mi bardziej pasowałaby nazwa Szlak willowy. No domki na północ i zachód od Krakowa to posiadłości niczym z seriali brazylijskich:) O ile droga do Ojcówa jest taka sobie. Jedynie krótki odcinek super fajnym singletrackiem po lasku za Giebułtowem mógł się podobać. Reszta trasy to albo dziury w drogach gruntowych powypychane cegłówkami i dachówkami bądź blachą (nie mieliśmy na szczęście ani jednego łatania dętki:) albo asfalt równy jak tafla wody...Druga część wycieczki znacznie fajniejsza. Dolina Będkowska to wspaniałe miejsce dla wspinaczy jak i rowerzystów. Ucieczka od zgiełku Ojcowa i okolic (pierwszy raz w życiu stałem w korku na rowerze;p) wyszła nam na dobre. No i co tu dużo mówić - było cudnie! Niestety traski dolinami dość krótkie ale sądzę że udałoby się zmajstrować coś ciekawego i dłuższego.
komentarze komentarze: [5]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  Winnica 2007-04-30 :: 14:45:39
Ktoś by pomyślał, że smaki są. No i dobrze myśli - ochota napić się dorodnego Chardonnay dalej została niezaspokojona w moim życiu. No ale jak to mówią - co się odwlecze to nieuciecze;)
Ale teraz do meritum. Winnica to niewielkie wzniesienie w Staniątkach k.Niepołomic. Chłopaki bodajże z Niepołomickiego Zrzeszenia Cyklistów (jeśli się mylę niech ktoś poprawi) zrobili sobie króciutką traskę z kilkoma mniejszymi i większymi hopkami. Ja się boję tam zjechać - oni latają w powietrzu:) Ścieżka pewnie długo nie pożyje, bo wkrótce tędy będzie przebiegać autostrada A4. Kto zdrów na ciele i chory na umysle;) w okolicy niech zawita do Staniątek.
komentarze komentarze: [0]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  u Kudłaczy na Kudłaczach - kwiecień 2007 2007-04-24 :: 14:33:19
Pierwszy od niepamiętnych czasów nierowerowy zlot członków i członkiń wspaniałej grupy cyklistów LPR 16
Ekipa dojeżdżała mniejszymi grupkami, ale w sobotni wieczór byliśmy wszyscy razem na wieczornej imprezie integracyjnej. W każdym razie w ośrodku bo część po całodziennej trasie wymyślonej przez Daniela poległa wieczorem w łożkach:)
My (Mały, Ewka, Ania i ja) dojechalismy w sobotę rano. Dojechaliśmy dojść szybko bo Golf II z CB na pokładzie = full wypas. Jedynie małe roboty koło Stróży lekko nas wstrzymały. No i ciężko o 10 w Pcimiu znaleźć chleb (zwłaszcza tostowy). Udało sie w 5 sklepie. Fakt faktem tostowy był lekko suchy a normalny miał fajne białe ciapki...
Co tutaj gadać - było genialnie. Cała ekipa razem (poza CZubkiem który wolał Lao Che i Armię;p) bawiła się świetnie. W niedziele jeszcze lekki rozruch - wycieczki na stare Kudłacze do schroniska PTTK oraz mały meczyk w nogę z ekipą tubylców. Nie powiem ile przepuściłem bo będzie wstyd;]
Oczywiście fotki dostępne w galerii. Zapraszam
komentarze komentarze: [2]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  nogi mi do d... wchodzą 2007-04-15 :: 21:01:48
krótki był ten tydzień. w poniedziałek jeszcze Śmingus Dyngus a we wtorek juz w pracy trzeba bylo połozyć swoj ciężki zadek na fotelu i dziergać w księgach kolejne kolumienki. Wieczorkami oczywiście liga mistrzów, spacerki, no ale też rozmowy na gadzie. No i Kret wpadł na przewspaniały pomysł zorganizowania grilla. To nic że grill okazał się ogniskiem. To nawet lepiej bo ogniska wręczk ocham w przeciwieństwie do tej amerykańskiej namiastki czadzenia kiełbasy na gorąco. Sobotni dzień upłynął pod znakiem robótek ręcznych w polu i grzebania w smarach przy rowerach. Stwierdziłem że mój rower mimo dość pokaźnego przebiegu musi pociągnąć kolejny sezon. Jak się chłopak zmęczy to się go będzie reperować.
Ognisko - fajnie było, ciepły płomień ogrzewał twarze, zimny chłód powietrza od lasu na lekko wznoszących się łąkach chłodził plecy. Ogólnie cool. Towarzystwo dopisało. Nawet po 23 zjawił się mgr CZubek prosto z koncertu Budgie. Najbardziej pozytywną rzeczą ogniska było to, że postanowiłem nazajutrz porowerować. Się okazało ku swojej zagładzie:) Co tutaj dużo gadać. Lepiej pooglądać. Zapraszam do galerii:) Idę spać bo jutro znów po 5 trzeba wstać. A ten weekend zleciał masakrycznie szybko:)
komentarze komentarze: [1]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  rowerowe niepołomice 2007-03-25 :: 20:18:57
nie zanosiło się na to w tygodniu, ale zrobiło się cieplutko. grzechem byłoby nie wykorzystać tak pięknej pogody, więc niedziela upłynęła pod znakiem rowerowania po puszczy. piękne światło, niebieskie niebo, zieleniejąca trawa, dzięcioły radośnie wyładowują swoją energię na drzewach:)
miłym zaskoczeniem była ścieżka rowerowa w NIEPOŁOMICACH. to miasto coraz bardziej mnie zaskakuje. ale z drugiej strony po takiej ilości inwestycji jakie napłynęły tutaj, nie zdziwiłbym się gdyby stało się drugą Kopenhagą. nowe zakłady pracy, napływ młodych ludzi, nowe obyczaje, rozmarzyłem się:)
pozdrawiam drugą część ekipy LPR16 która rowerowała na Zarabiu oraz wszystkich niedzielnych rowerzystów:)
A kilka fotek z dzisiejszej wyprawy można zobaczyć tutaj.
No i na zamku doczytałem się że trzech ludzików z Niepołomic zamierza założyć Niepolomickie Stowarzyszenie Rowerowe. Fotkę fotki autora niestety którego nie pamiętam (proszę o nieściganie za prawa autorskie:) można zobaczyć w galerii. Jakby ktoś miał namiary na panów to proszę o kontakt:)
komentarze komentarze: [8]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  zima 2007-03-21 :: 22:05:54
kicek budzi się jak zwykle i przeciera oczy. tym razem musi zrobić to dwukrotnie - po raz pierwszy, gdyż jest to nieodzowny proces potrzebny do zobaczenia czegokolwiek, i po raz wtóry, gdyż nie wierzy temu co zobaczył. biało, pochmurno... nie tak wyobrażał sobie pierwszy dzień wiosny.
kicek myśli: "bieguny się poprzesuwały czy co? pory roku zrobiły się leniwe i spóźniają się średnio o 4 miesiące. jak tak dalej pójdzie za parę lat ludzie pójdą na żniwa a tam śnieg w polu:)"
coś nie tak i wariantów jest kilka. albo kicek wypił za dużo, albo ma coś z oczami, albo to jakieś wielkie nieporozumienie. a jak mówił żeby nie nadużywać dezodorantów i jeździć więcej na rowerze to nikt mu nie wierzył. no i mają!
komentarze komentarze: [0]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  wiosna 2007-02-28 :: 21:30:10
może jeszcze przedwcześnie, a może nie:) wychodząc z pracy jeszcze jasno, spacery alejką bardzo przyjemne, coraz cieplej, ptaszki ćwierkają. wszyscy chorzy i to wcale nie oznacza że mają kaca.
właśnie co do choroby to mnie też dopadła. zdarza się i najtwardszym. choć kto wie czy to nie oznaki zmniejszającej się odporności związanej z przeprowadzeniem się do miasta. choć można zrzucić to na wiek -> stary już jestem. ćwierćwiecze się zbliża:)
szkoda tylko że z chorobą się nie potargujesz. przyjaciółka Grypka jak nic chciała się ze mną bratać właśnie w czasie mojego krótkiego urlopu. Teraz już wróciłem do pracy i mogę dzielić się nią z wszystkimi współpracownikami. miły pan doktor l4 jakoś nie chciał dać. z resztą stwierdził że chory nie jestem.
moi mili więc zdrowia życzę i piję jednego :) nie zapominajcie o sałatkach owocowo-warzywnych:)
komentarze komentarze: [1]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  w pogoni za szczęściem 2007-02-12 :: 20:10:14
Miał być świadek koronny, może ryś, a wyszła pogoń. tak skończyła się moja wyprawa do kina. kolejki od wejścia, tylko miejsca w 1 rzędzie.. no tak, walentynki. tytułowy film świetny, z Willem jakiego nie znacie. gorąco polecam.
Tak wracając do sprawy walentynek - upierdliwe święto. w radio same >>miłosne<< utwory, wywołujące różnorakie uczucia. spot myśli kieruje się na tą drugą osobę, co powoduje radosne kołatanie serca. gorzej jeśli na scenie twego życia światło zostawią czystą plamę na deskach. serduszka, wisiorki, teddy bears, ba, nawet odgrzewane kotlety - czapki mikołaja z serduchami na czole (zimy raczej w tym roku nie było więc i czapki jakoś gorzej schodziły). homo economicus wie jak zarobić...
Walentynki to fajne święto. Wszyscy namiętnie deklarują, że mają gorące serca. Ich myśli mkną jak strzała, torując drogę ku tej drugiej osobie. I tak powstaje wielkie pole bitwy na uczucia, gdzie włócznie, siekierki, strzały, oszczepy i inne obowiązkowo czerwone narzędzia zbrodni przecinają niesłyszalnym świstem te magiczne przestrzenie miłości. Stare poczciwe Ikarusy zmieniają się w Tankowce Uczuć. Dzwonki w tramwajach wybijają Love me tender... Coż jakoś to trzeba przeżyć.
Be my Valentine. Nie jednorazowym podarkiem a pomocną dłonią w codziennym życiu. Wtedy nie potrzebna pogoń za szcześciem. Bo ono jest zawsze obok, na wyciągniecie dłoni...
komentarze komentarze: [3]
dodaj komentarz dodaj komentarz
  pkp 2007-02-03 :: 20:40:48
Miałem wczoraj przyjemność podróżowania naszymi wspaniałymi kolejami państwowymi. Zewsząd słyszy się jak to na kolei źle, jakie podłe warunki podróżowania, niemiłe traktowanie klientów, itd. (polacy to naród, który kocha narzekać)
A tu wczoraj miła niespodzianka. Na początku pan kierownik za późno włączył hamowanie przez co zatrzymał się dopiero na drugim końcu peronu. Spowodowało to lekkie zdziwienie i popłoch ze strony podróżujących. Nie obejrzałem się dobrze, a stałem w środku przemieszczającej się masy, gnającej ku żółto-niebieskim wagonom.
Dotarłem... Dostała mi się wersja de luxe, z brzęcząca szybą, która zapewniała mi stały dopływ świeżego, lekko zmrożonego powietrza. Koło mnie miejsca zajęły dwie młode damy w różowych sweterkach. Tym milej minęła podróż, która trwała z resztą niezwykle krótko. 29 min to całkiem niezły czas...
Zastanawia mnie co tak wszyscy się czepiają tego PKP. Luksusowe warunki podróży (miłe towarzystwo, podgrzewane fotele, klimatyzacja, uprzejma obsługa, bardzo szybkie połączenie). Gdyby jeszcze tylko pasażerowie się dostosowali. Póki co ogonów jeszcze nie posiadamy coby drzwi nimi zamykać...
komentarze komentarze: [1]
dodaj komentarz dodaj komentarz
pokaz wszystkie newsy pokaż starsze wiadomości: [17]
© kicek AD 2007